Zaloguj się lub włącz wersję mobilną
StartDodaj artykułMoje artykułyMoje kontoSzukaj artykułówPomocKontakt

Kategorie

Strona PDFStrona HTML

Co daje człowiekowi wiara



ID artykułu: 21355 / 4690
URL: http://www.publikuj.org/21355

Artykuł jest reakcją na inny artykuł znaleziony w tym serwisie, który w sposób niesprawiedliwy i fałszywy neguje wiarę i religię w ogóle. Choć argumentacja tamtegoż jest po prostu śmieszna i niedorzeczna, to jednak myślę sobie, że mój komentarz w postaci tego artykułu komuś się może przydać.

Podstawową tezą Betonowego muru (artykuł, który komentuje: Betonowy mur przed życiowym sczęściem Religia) jest stwierdzenie, że religia jest zagrożeniem rozwoju społeczeństwa a także szczęścia jednostek. Przyznam, że stwierdzenie jest groteskowe i aż szkoda brać się na poważnie za podważanie tego stwierdzenia. Skoro jednak podjąłem się już tego tematu, to co nieco trzeba coś napisać.

Po za tym na jakiej podstawie autor wywiódł wnioski, które pozwalają tak nisko oceniać mu religję? Nie pisze on sam o tym po za suchymi stwierdzeniami, które brzmią jak dogmaty ateisty mające potwierdzić jego osobę tylko we właściwym i jedynie słusznym sobie przekonaniu. Rozumiem, że może nawet duchowni nie dali mu dobrego przykładu chrześcijańskiego życia a i świeccy często pobożne uczyniki mogli wypełniać wtedy kiedy w cierpieniu przypomnieli sobie o Bogu w myśl zasady jak trwoga to do Boga. I teraz w trudnych swoich chwilach przeżywają swoje bolączki koncentrując się na sobie przez co czynią post, modlą się a wydają się smutni. Ale czy taki obraz powinien być miarodajny do oceny wiary?

Czy zatem rzeczywiście religja unieszczęśliwia ludzi tak jak podaje autor Betonowego muru? Zwróćmy uwagę na to co napisał ów autor. A napisał, że doktryna chrześcijańska wymaga zachowania postu, modlitwy, jałomużny co jemu kojarzy się tylko z jednym, czyli z wyrzeczeniem, które to wyrzeczenie jest przeszkodą, ograniczeniem na drodze do szczęścia.

No proszę. Takie postawienie sprawy bardzo dużo już nam mówi. Po pierwsze w tych stwierdzeniach dostrzegam brak umiejętności rozróżnienia pojęć szczęścia od przyjemności lub utożsamienia jednego z drugim, co oczywiście i tak jest błędem, bo autor ogranicza w ten sposób (świadomie lub nie) możliwości bogatego doświadczenia ludzkiego w jakże różne stany. Jeśli autor rzeczywiście nie ma świadomości różnicy między przyjemnością a szczęściem to pozostaje mi tylko jemu współczuć, gdyż tak naprwadę nie ma on pojęcia czym jest szczęście.

Szczęście to wewnętrza radość i nie jest wynikiem przyjemnych doznań gdyż intensywne doznania wprawdzie dają poczucie przyjemności ale właśnie przyjemności, które mijaja wraz z bodźcem. Szczęście tymczasem jest głębsze i wtedy jest autentyczne gdy trwa pomimo niesprzyjających sytuacji, które po prostu są przykre. Jeśli na powyższe pojęcie szczęscia ktoś myśli sobie, że to nierealistyczne mrzonki, fantastyczne wydumanie, to znów wypada mi tej osobie współczuć gdyż ta osoba nie doświadczyła prawdziwego szczęscia, które nie jest i nie może być wynikiem przyjemnych doznań. I tutaj śmiało mogę powiedzieć, że dopiero to, czyli zatrzymanie się na przyjemnościach jest prawdziwym ograniczeniem i szkodą dla człowieka, bo nie pozwala jemu rozwinąć się pełniej, ku prawdziwemu szczęściu lecz zatrzymuje go na czymś co może być właściwe tylko zwierzętom.

To co nam proponuje autor to szczęście, które ma płynąć z czerpania przyjemności cielesnej niczym nie skrępowanej tylko, że już nie zauważa, że taka postawa jest egoistyczna i coraz bardziej prowadzi człowieka do zamknięcia się w swoim egoistycznym świecie. Liczy się tylko on i jego zachcianki, którym nie umie się oprzeć. A skoro tak to już nie dostrzega nikogo więcej po za sobą. Potem dziwi się dlaczego nikt go nie kocha, nikt mu nie okazuje szacunku a odpowiedź jest bardzo prosta. Trudno jest wytrzymać z egoistą a nawet jeśli ktoś rzeczywiście juz go pokocha to i tak tej miłości nie dostrzeże, bo będzie zaźlepiony tym, by sobie dogodzić o ile już wcześniej nie jest zaślepiony przekonaniem na skutek egoizmu, że miłość to właściwie nie istnieje tak jak Bóg w jego przekonaniu.

Ja za taką perspektywę dziękuję, bo wiem, że nie ma szczęścia po za Bogiem. Modlitwa, post i jałomuzna to droga do spotkania z sobą samym, z Bogiem i dorga do prawdziwego szczęścia, bo jeśli człowiek potrafi się wyrzec tego, co jest przyjemne, to po pewnym czasie otwiera się przed nim inna perspektywa. Okazuje się, że może panować na sobą, że może dowolnie kierować swoją wolą a nie jest już marionetką w służbie swoich zachcianek, którym nie potrafi odmówić. To jest droga do prawdziwego szczęścia. Na marginesie dodam, że umiejętność samokontroli to jedna z najbardziej pożądanych cech na rynku pracy!

Artykuł napisany przez redaktora Blogi katolickie

 Opcje
Aktywacja: 22/02/12 23:17, odsłony: 1316
Słowa kluczowe: religia, wiara, co daje człowiekowi wiara
 Zamknij Ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, kliknij tutaj aby dowiedzieć się więcej.