Zaloguj się lub zarejestruj konto, notatnik
StartDodaj artykułMoje artykułyMoje kontoSzukajPomocKontakt

Kategorie

Strona PDFStrona HTMLPobierzDodaj do notatnika

Co z tym polskim



Dobranocka, ID wpisu: 19624 / 4297

Jak wszechobecny Internet wpływa na język, którym się posługujemy w mowie i piśmie? Czy charakterystyczne dla sieci niedbalstwo językowe, okaże się być normą także w prawdziwym życiu?



Degradacja naszej ojczystej mowy jest faktem. Mówimy i piszemy byle jak, bez ładu i składu, robiąc rażące błędy gramatyczne i ortograficzne; nasza kultura słowa i zdolność wysławiania się woła o pomstę do nieba - nie tylko ze względu na nędzny zasób słownictwa, ale również ze względu na nasze językowe schamienie. Z chorobą, która toczy współczesną polszczyznę, borykają się również inne narody. Dlaczego tak się dzieje?

Zapewne każdy odpowiadając na to pytanie podałby przynajmniej kilka czynników, które doprowadziły do takiego stanu rzeczy. I na pewno każdy z tych wymienionych argumentów odpowiadałby prawdzie. Jednak ja skupię się na jednym z nich, który moim zdaniem, walnie przyczynia się do lichej kondycji dzisiejszej mowy. Na imię mu - Internet.

Powstanie i spopularyzowanie Wielkiej Globalnej Sieci wpłynęło w ogromnym stopniu i na różnych poziomach na sposób naszej komunikacji. Mimo że zasoby Internetu są przeogromne, to niestety nie przekłada się to na bogactwo ani poprawność języka, którym posługują się jego użytkownicy. W sieci liczy się szybkość, a przepływ informacji jest oszałamiający. Ma to znaczący wpływ na formę komunikacji on-line. O wiele prościej i szybciej jest dotrzeć do odbiorcy przez obraz niż słowa, a to sprzyja językowemu zubożeniu i niedbalstwu. Bo czy możemy rozwijać swój język, kiedy jesteśmy zmuszeni zmieścić nasz przekaz w określonej, często niewielkiej liczbie znaków? Gdy zamiast opisać, co czujemy w danej chwili, wklepujemy w okienku komunikatora kombinacje znaków interpunkcyjnych?

W sieci nie dziwi brak znaków diakrytycznych czy interpunkcji w czytanych tekstach, bo przecież tak jest wygodniej dla piszącego. Pozornie wygodniej, bo pomijając ten istotny element języka, często zniekształcamy sens przekazu i utrudniamy jego zrozumienie. Myślę, że może to mieć pewien wpływ na nagłą eksplozję dysleksji" wśród dzisiejszej młodzieży - i dorosłych zresztą też. Skoro łatwiej napisać nam zyto", zamiast żyto", czemu nie przekształcić tego w rzyto", żeby było. no właśnie, bardziej zrozumiale. Ech.

Ktoś może powiedzieć, że owszem, trudno znaleźć wartościowe, napisane wzorcową polszczyzną treści, gdy swoją aktywność w Internecie ogranicza się do wchodzenia na strony typu demotywatory.pl czy blogaski" nastolatków. I. niestety będzie się mylił. Na językowe potworki można z łatwością natrafić, przeglądając chociażby portale informacyjne, pretendujące to miana poważnych elektronicznych publikatorów - odpowiedników papierowych gazet - i zamieszczające własne artykuły. Jednak w tradycyjnych periodykach ciągle dba się o poziom prezentowanych treści, a w Internecie. liczy się czas ich zamieszczania. Musi być szybko, a co za tym idzie często byle jak. Przeglądając witryny, często mam wrażenie, że autorami publikowanych notek są niezbyt rozgarnięci uczniowie, a nie redaktorzy, którzy w dodatku dostają za swoje dzieła" wynagrodzenie.

I tu dochodzimy do kolejnego charakterystycznego dla Internetu zjawiska, które psuje kulturę języka. W sieci każdy może dodać swój komentarz pod artykułem, wypowiedzieć się na forum, czy umieścić swój tekst na jakimś portalu i dotrzeć w ten sposób do rzeszy czytelników. To oznacza, że praktycznie każdy może być dziennikarzem albo copywriterem, i na tym zarabiać. Wystarczy, że znajdzie odbiorców, lub kogoś kto kupi jego tekst. Niestety nie każdy tekściarz podchodzi z należytą powagą nie tylko do tego co pisze i jak pisze. Nie musi się jednak martwić swoimi brakami w wykształceniu, bo klientom korzystającym z jego usług to nie przeszkadza. Teksty na zlecenie kosztują grosze i taką właśnie mają wartość. Nie liczy się ich jakość; ważne by było ich dużo, bo wykorzystywane są do pozycjonowania stron. Takie takie tanie teksty napisane niechlujnie i z lekceważeniem wszelkich zasad pisowni języka polskiego, wypełniają cały Internet i tak naprawdę nie odgrywają nawet swojej roli, bo traktowane są jako spam. Jedynie przyczyniają się do tego, że cyberprzestrzeń zamienia się powoli w cyberśmietnisko. Niestety zleceniodawcy często tego nie rozumieją, bo najważniejsze, że jest tanio, dużo i szybko.

W parze z wtórnym analfabetyzmem idzie wulgaryzacja języka. Względna anonimowość wyzwala w ludziach najgorsze instynkty. Na nieszczęście przekleństwa już nie służą wyrażaniu złych emocji, ale stają się zamiennikami dla normalnie funkcjonujących słów. Na stek bluzgów bez problemów natkniemy się przeglądając strony internetowe, jak i idąc ulicą.

Internet jest powszechny, co jest uważane za jego zaletę i podstawową wartość. Niemniej jednak ta jego masowość" wpływa często negatywnie na jakość zamieszczanych w nim treści. Czy możemy liczyć na poprawę? Obecne trendy nie nastrajają optymistycznie, a przecież sieć ma coraz większy wpływ na nasze życie, coraz więcej naszych codziennych aktywności odbywa się on-line". Jako jedno z głównych narzędzi komunikacji, Internet będzie miał wpływ na to, jak ta komunikacja ma wyglądać. Lecz pamiętajmy, że to tylko narzędzie, i że to my decydujemy, jak je wykorzystać.

Nie bądźmy byle jacy, zwracajmy uwagę by mówić i pisać ładnie, poprawnie, by stosować odpowiednie formy przekazu w zależności od sytuacji, by wyrażać się zrozumiale. Tak okazujemy szacunek naszym rozmówcom i jesteśmy lepiej przez nich odbierani. To jakim językiem człowiek się posługuje, wiele o nim mówi. Nie niszczmy bezmyślnie naszej ojczystej mowy, chyba że bardzo chcemy pokazać innym, jakimi leniwymi ignorantami jesteśmy.

 Opcje
Wyślij wiadomość do użytkownika.
Zgłoś naruszenie lub poleć innym ten wpis.
Zobacz wszystkie wpisy tego użytkownika.
Edytuj lub usuń ten wpis.
Podbij lub wyróżnij ten wpis.
Dodanie: 07/12/2011 16:53, edycja: 07/12/2011 16:58, odsłony: 61
Słowa kluczowe: copywriter, copywriting, teksty na zamówienie, tanie teksty, język, kondycja języka