Zaloguj się lub włącz wersję mobilną
StartDodaj artykułMoje artykułyMoje kontoSzukaj artykułówPomocKontakt

Kategorie

Strona PDFStrona HTML

Dzień Zaduszny, a słowiańska mitologia i obrzęd Dziadów



ID artykułu: 18662 / 3486
URL: http://www.publikuj.org/18662

Śmierć oraz sposób jej pojmowania ściśle łączyły się z naukami Kościoła. Nie była więc ona ostatecznym końcem, a jedynie przejściem do innego, lepszego świata. Stanowiła jedynie kres biologicznych, doczesnych działań człowieka. Dusza mogła trafić do nieba bądź piekła. Przestrzegając przykazań, pozostając dobrym i uczciwym zapewniano sobie życie wieczne. W przeciwnym wypadku dusze musiały odpokutow.

Font face="Times New Roman, serif">Personifikacje śmierci

Zapewne wszyscy znamy średniowieczną personifikację śmierci tożsamą z ówczesną ikonografią kościelną, jako postać kościotrupa z kosą w ręku. Według śląskich podań przyjmowała ona postać obcej, milczącej kobiety. Zwana była śmiertką. Śląskie wierzenia ludowe znały trzy wyobrażenia śmierci. Wszystko zależało od tego, kogo miała nawiedzić. Mogła być głucha, kulawa, bądź jej cechą charakterystyczną stawały się dziurawe ręce. Pierwsza przychodziła do młodych matek, nie słyszała płaczu ich dzieci, przez co nie ulegała ich błaganiom o darowanie życia. Śmiertka z dziurawymi rękoma nękała bogatych. Dziurawe ręce miały być zabezpieczeniem przed chęcią przekupstwa. Śmierć kulawa czyhała na wszystkich.

 

Sygnały zwiastujące śmierć




Zgon mógł następować nagle, bądź jego nadejście było poprzedzane różnymi, dziwnymi zjawiskami. Według ludowych wierzeń najpewniejszymi sygnałami zwiastującymi odejście bliskiej osoby były niecodziennie zachowania zwierząt, pewne zjawiska atmosferyczne, nagłe więdnięcie kwiatów czy w końcu sny z powtarzającymi się motywami. Opuszczenie świata żywych zapowiadały miedzy innymi sny o zbieraniu białych kwiatów, o brudnej wodzie, o słomie czy o wypadających zębach. Sowa, współczesny symbol mądrości, niegdyś była zwiastunem rychłej śmierci. Ptak ten, na południu Polski zwany póćką bądź pójdźką, najniebezpieczniejszy był nieopodal domostwa. Pohukiwania sowy utożsamiano ze śmiechem samego diabła. Innymi niebezpiecznymi zjawiskami było głośne krakanie wron, podlatywanie ptaków do okien, wycie psa, którego głowa skierowana była do ziemi czy widok kretowiska na grobie współmałżonka. Nie tylko natura ostrzegała ludzi przed zgonem najbliższych osób. Nieszczęście zapowiadały spadające pokrywki, niespodziewanie pękające szkło czy zatrzymujące się bez powodu zegary.




Rytuały ułatwiające przejście do świata zmarłych




Niegdyś, jednym ze sposobów zapewnienia pomyślności zmarłemu był zwyczaj wkładania różnych przedmiotów do trumny. Z uwagi na trudy, które musi pokonać dusza zmarłego w drodze do nieba zaopatrywano go w kromkę chleba i buteleczkę wody święconej która miała okazać się niezbędna w dniu sądu ostatecznego. W wielu przypadkach wszystkie te czynności wypływały z obawy przed nękaniem żywych przez duchy zmarłych, dlatego częste było zaopatrywanie nieboszczyków w ich osobiste przedmioty. Na Śląsku, jeśli ktoś umarł nocą, należało obudzić pozostałych domowników. Rozpowszechnione było bowiem przekonanie, że nieboszczyk może pociągnąć za sobą śpiącą osobę. Kolejnym, częstym zachowaniem był zwyczaj zasłaniania luster i wszystkich szklanych przedmiotów oraz zatrzymywanie zegara. Śmierć dla zmarłych oznaczała kres ich ziemskiego czasu. Od tego momentu ich dusze opuszczały sferę profanum. W Europie, jak i w świecie muzułmańskim wierzono, że zwierciadła posiadają moc więzienia dusz nieboszczyków. Obawiano się porywania osób żyjących przez dusze zmarłych uwięzionych w zwierciadłach.

Ciało nieboszczyka również podlegało pewnym rytuałom. Oprócz obmywania, zakładania specjalnie przygotowanego na tę okoliczność stroju dbano o to, by powieki i usta zmarłego zawsze były zamknięte. Wszystko po to, by ustrzec się wywołania lub wypatrzenia osoby żyjącej i porwania jej do świata zmarłych. Często brodę nieboszczyka podwiązywano chustą. Na Śląsku reakcja na stratę bliskiej osoby powinna być daleka od lamentu i głośnego płaczu. Takie zachowanie mogło utrudnić zmarłemu odejście z tego świata. Pożądano postawy pełnej umiaru, spokoju i godności. Nie należało płakać jeszcze z innego powodu. Noc poprzedzająca Wszystkich Świętych była czasem spotkania dusz zmarłych w kościołach, które niosły wiadra wypełnione wylanymi za nie łzami. Inne wierzenie mówiło, iż płacz za zmarłym spowoduje, że w ich grobach będzie stała woda.

 

Właściwości ludzkiej duszy

 

Według słowiańskiego folkloru dusze mogą podlegać działaniom różnych sił, wzruszać się, przestraszać i przez to odchodzić na jakiś czas, bądź zostać zaatakowane przez demony czy choroby. Zewnętrzną oznaką opętania jest kołtun, widoczny gołym okiem pod postacią skręconych włosów, lecz tak naprawdę gnieżdżący się wewnątrz ciała człowieka, skręcający i splątujący wnętrzności. Innym stosowanym niegdyś terminem oznaczającym choroby wywołane przez demony był postrzał objawiający się nie inaczej jak pod postacią nagłego i kłującego bólu. Niektóre podania głoszą, iż osoby, które przyszły na świat z oznakami odmienności, np. urodziły się z zębami, posiadają dwie dusze, jedną ludzką, drugą zwierzęcą. Dwie dusze, swoją i dziecka, miały posiadać również kobiety w ciąży. Po śmierci jedna dusza udawała się do nieba, natomiast druga przyjmowała postać strzygi czy upiora. Teoria dwóch dusz jest alternatywą dla koncepcji naturalnej bądź nienaturalnej śmierci człowieka. Śmierć nie zawsze oznacza pełnego przejścia na drugą stronę. Znachor, wiedźma czy płanetnik są przykładami takich istot. Ich najważniejszą funkcją jest pomoc w przywracaniu zachwianej równowagi między tym co ziemskie, a tym co tajemnicze i złowrogie.

 

Obszary działalności demonicznej

 

Opisy demonologii słowiańskiej wskazują na istnienie kilku głównych obszarów działalności złych duchów. To między innymi powietrze, z szalejącymi burzami, złowrogim wiatrem i siejącym zniszczenie gradem. Demony upodobały sobie również zbiorniki wodne, pola oraz lasy. Bory, gaje czy olszyny oprócz obdarowywania ludzi zwierzyną , ziołami i jagodami są miejscem tajemniczym, w którym zaginęła już nie jedna osoba. Duchy wodne przybierały często postaci młodych, pięknych dziewcząt o zielonej barwie. Kupałki, bogunki nocami wychodziły na brzeg, by tańczyć w świetle ognisk i torturować błądzących młodzieńców. Wody stanowiły również siedlisko wodników. Mieszkały one na dnie wód w kryształowych bądź szklanych pałacach. Stwory te przybierały najczęściej postać wirów wodnych choć zdarzały się i takie przybierające kształty wysokich, szczupłych ludzi o zielonym i obślizgłym ciele, z dużą głową i wyłupiastymi oczyma. Innym, często obieranym przez nie kształtem był człowiek z elementami padliny, zwłaszcza końskiej lub psiej. To niezwykle przebiegłe istoty. Często zakładały czerwone wstążki bądź inne ozdoby, by kusić dzieci i kobiety. Klaskanie wodnika oznaczało rychłe zatonięcie jakiegoś nieszczęśnika. Wodniki traciły swoje moce zaraz po Nocy Świętojańskiej. Wierzono bowiem, że właśnie wtedy św. Jan wyświęca wszystkie stawy, rzeki i potoki. Demony górskie były wyobrażeniami kobiet, zwykle ubranymi na biało. Smerkawice szczególnie upodobały sobie karmiące matki. Odpowiedzialne były między innymi za porywanie dzieci. Na polach można było spotkać podciepy bądź południki. Zazwyczaj jawiły się pod postacią starego dziada siadającego na piersiach żniwiarzy. Swoje ofiary dusiły. Najczęściej atakowały w samo południe. Badacze folkloru słowiańskiego łączą występowanie południc z tworzącymi się w godzinach południowych wirami powietrznymi, formującymi się zwłaszcza przed burzą. Duchy, których ciała nie zostały jeszcze pogrzebane zwane były wąpierzami bądź upiorami. Zmarli tęskniący za swym dawnym życiem, nieustannie błąkali się w miejscach, w których przebywali za życia. Istoty te, zwłaszcza pod osłona nocy, miały zdolność wysysania krwi od osób żyjących. Prasłowiańskie słowo opir związane było najprawdopodobniej z 'nadymaniem' co z kolei wywodziło się od 'wypełniania ciała obcym duchem'.

O charakterze istoty demonicznej decydowało pochodzenie. Większość demonów wywodzi się z dusz osób zmarłych nienaturalnie: samobójców, wisielców, topielców, niechrzczeńców czy martwych płodów.

 

Obrzęd Dziadów

 

Przekonanie o obecności zmarłych przodków w świecie żywych ma swój wyraz w dorocznych świętach Zaduszek, które wywodzą się ze słowiańskiego obrzędu Dziadów. Jedno obchodzone było na wiosnę, w dzień Wielkiego Czwartku, drugie właśnie na jesień. W mitologii słowiańskiej, zwłaszcza polskiej i białoruskiej, słowo dziady oprócz samego święta oznaczało duchy przodków, zstępujące wtedy na ziemię. Gospodarze zostawiali więc na noc otwarte furtki, drzwi i okna. Aby zobaczyć ślad po zmarłym, często na środku izby rozsypywano popiół. Na parapetach bądź stołach stało jadło i flaszka wódki przeznaczone dla niecodziennych gości. Duchy szczególnie upodobały sobie jedną potrawę owsiany kisiel. Najstarsza kobieta w rodzie zabijała czarną kurę, a jej krew spuszczała do dołu wygrzebanego w popiele. Przygotowaną kurę i ciasto rozkładano w czterech kątach na strychu. Według tradycji białoruskiej domownicy zbierali się na uroczystej wieczerzy. Druga część obrzędów odbywała się na cmentarzach, gdzie palono ogniska, aby dusze mogły się ogrzać oraz pozostawiano na grobach specjalne chlebki. Zwyczaj ten najdłużej zachowali wyznawcy prawosławia, mieszkający zwłaszcza na Kresach Wschodnich. W wigilię Dziadów gotowano zwłaszcza bób, groch i soczewicę, które to następnej nocy zanoszono na cmentarz. Nie obyło się oczywiście bez skropienia jadła odrobiną wódki. Dawne zwyczaje palenia ognisk czy szykowania strawy dla dusz przodków zastąpiły modły, nabożeństwa oraz tzw. wypominki odmawiane przez duchownych na cmentarzach. Wypominki to nic innego jak wywoływanie imion i nazwisk osób pochowanych na danym cmentarzu.

 

 

 

Bibliografia:

 

1. Ogrodowska B., Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Warszawa 2006.

2. Strzelczyk J., Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian, Poznań 1998.

3. Szyjewski A., Religia Słowian, Kraków 2003.

4. Turek K., Ludowe zwyczaje, obrzędy i pieśni pogrzebowe na Górnym Śląsku, Katowice 1993.

5. Urbańczyk S., Religia pogańskich Słowian, Kraków 1947.

6. Złotkowski Ch., Zwyczaje wsi Podlasia w połowie XX wieku, Biała Podlaska 2006.

 .

 Opcje
Aktywacja: 02/11/11 15:55, odsłony: 1177
Słowa kluczowe: dzień zaduszny, święto zmarłych, dziady, obrzędy, słowianie, mitologia słowiańska
 Zamknij Ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, kliknij tutaj aby dowiedzieć się więcej.