|  | |
|  | | |
|  |  Joy of comunism
 16 Czerwiec 2010 14:49:35, czytany 88 razy
 Są tacy, którzy działanie sklepów internetowych nazywają żerowaniem na zdrowym organizmie sieci handlowych. Większość uważa jednak, że jest to zdrowa konkurencja, w której wygrywa ten, kto potrafi zaproponować lepsze dla klienta rozwiązanie. |  |
Jakiś czas temu detaliczne sieci handlowe wszczęły alarm z powodu przebiegłości klientów, którzy przychodzili do ich sklepów oglądać towary, a później kupowali je w internecie. Przebiegłość ta wzbudziła gniew przedstawicieli sieci, którzy zarzucili branży e-commerce nieuczciwą konkurencję domagając się wprowadzenia nakazu stosowania takich samych cen detalicznych w "realu" i w sieci. Pomysł padł, bo musiał paść. Jednak idea sprawdzania towarów w rzeczywistym sklepie i zamawiania ich przez internet ma się dobrze. Przykładem może być perfumeria internetowa. Sam pomysł kupna perfum przez internet zakrawa na absurd. Wybór zapachu wymaga bowiem wcześniejszego go powąchania. Chyba, że ktoś od lat używa tego samego. Jednak możliwość wcześniejszego przetestowania zapachu w tradycyjnej placówce sprawia, że perfumeria internetowa zaczyna brzmieć sensownie. Prawdopodobnie na tym właśnie bazuje cały biznes: klienci idą do centrum handlowego, wybierają konkretne perfumy po czym wracają do domu i kupują w sklepie internetowym to, co im jest potrzebne. Oczywiście w odpowiednio niższej cenie. W tym miejscu pojawia się jednak pytanie - czy taka działalność jest etyczna? Oto bowiem przedsiębiorstwo z pełną świadomością wykorzystuje możliwości innego przedsiębiorstwa bez ponoszenia żadnych z tego tytułu kosztów. Jest - można powiedzieć - hubą, która żeruje na zdrowym organizmie. Taka argumentacja, stosowana zresztą w opisanym powyżej przypadku protestu sieci handlowych wydaje się dotykać sedna sprawy. Czy i w jakim zakresie możemy wykorzystywać niedoskonałości pewnych rozwiązań dla osiągnięcia własnych korzyści? Są tacy, którzy powiedzą, że jeśli system jest niedoskonały, a strata występuje po stronie tego, który go stworzył, to wszystko jest w porządku. Inni będą stali na stanowisku, że nie powinno się wykorzystywać takich luk. Perfumeria internetowa może też bronić się tym, że przecież nie jest powiedziane, że klienci kupują w niej te produkty, które wcześniej testowali w prawdziwym sklepie. To jednak nie oddali argumentu z hubą.Czy jednak nie jest on naciągany, można by zapytać? W końcu perfumerie w centrach handlowych swoje zarobią, a konkurencja ze strony perfumerii internetowej tylko im pomoże - zdopinguje do poszukiwania rozwiązań korzystniejszych dla klienta. W ten sposób o żadnej hubie nie może być mowy. Mowa może być za to o zdrowej konkurencji, w której wygrywa ten, kto wpadnie na lepszy pomysł. |
|  |
|
|
|