|
|
 |
|
|
 |
|
 |
 ID wpisu: 20420 / 4367

Zmierzyć się z poniższą sytuacją musieli wszyscy rodzice, którzy zdecydowali się na drugie dziecko. Mówię tu o chwili, kiedy starsze dziecko staje oko w oko z noworodkiem, dopiero co przywiezionym ze szpitala.
 Taki nowy, mały lokator, nie tylko dla rodziców może stać się źródłem nieprzespanych nocy. Niestety często zapominamy o tym, że starsza pociecha, która do tej pory stanowiła dla nas pępek świata, musi się podzielić swoją władzą z noworodkiem. A taki proces dla nikogo nie jest łatwy, w świecie dorosłych możemy to porównać do degradacji z kierowniczego stanowiska. Tak więc zastanówmy się, co możemy zrobić, a może czego nie powinniśmy robić, aby nasza starsza pociecha w możliwie jak najmniej stresujący sposób, przyzwyczaiła się i zaakceptowała obecność młodszego rodzeństwa. Myślę , że o mającym się pojawić maleństwie, należy zacząć mówić na długo przed faktem dokonanym. Wiele zależy od wieku dziecka, starszemu można otwarcie powiedzieć o czekających was zmianach, ale sprawa komplikuje się tym bardziej, im młodsze jest dziecko. Między moimi dziećmi jest 6,5 roku różnicy. Starszy, o tym że będzie miał siostrę, dowiedział się od nas przy wieczornej rozmowie. Szybko okazało się, że jest to dla niego informacja czysto abstrakcyjna. Nie mógł sobie wyobrazić małego dziecka w naszym domu. Wzruszył ramionami, coś tam pomruczał pod nosem i poszedł do swojego pokoju.
Z pomocą przyszedł nam przypadek. Pojechałam do lekarza na wizytę kontrolną, syn ze swoim tatą został w poczekalni, gdzie bardzo głośno dyskutował o nadchodzącej Gwiazdce. Doktor usłyszał go i zapytał, czy chcę by zobaczyli maleństwo podczas badania USG. Poprosił ich do gabinetu i stał się cud. Starszy zobaczył na ekranie monitora główkę, nóżki i rączki, wtedy dotarło do niego, że będzie starszym bratem. Zauważyłam, że zmieniło się jego zachowanie. Już nie chciał tak chętnie spać u babci, bawić się sam w pokoju, czy nawet chodzić do przedszkola. Chciał być ze mną cały czas, trzymał mnie za rękę na spacerze i domagał się wieczornego czytania książek, chociaż już umiał czytać. Nie ograniczałam mu tego kontaktu, cały czas mu powtarzałam jak bardzo go kocham i jak jest dla nas ważny. Wydaje mi się, że ta zasada działa w stosunku do wszystkich dzieci.
Gdy Młodsza się urodziła, przyjechał do szpitala, spojrzał na nią i wyraził nadzieję, że nie będzie cały czas taka brzydka i pomarszczona, to było wszystko co tego dnia powiedział. W domu zaangażował się w skręcanie łóżeczka, ubieranie pościeli i ostateczne wybieranie imienia, to on miał tu decydujący głos. Gdy wróciłam do domu odwiedzało nas dużo gości, na szczęście odpowiedzialnych i świadomych obecności starszego chłopca. Oprócz prezentu dla Młodszej mieli też jakiś drobiazg dla niego, był zadowolony i uśmiechnięty. Z czasem przekonał się, że malutka nie stanowi dla niego żadnego zagrożenia i nie ponosi z jej powodu jakichkolwiek strat w kontaktach z nami.
Tak naprawdę to gdy wspominam tamte pierwsze wspólne tygodnie, nie mogę się nadziwić, jak spokojnie się to odbywało. Bez płaczu, histerii, wyprowadzania się do babci - było fajnie. Syn podzielił się władzą ze siostrą, do perfekcji doprowadzili wspólne rządy. Wspierają się, chociaż też nieźle potrafią drzeć ze sobą koty, a wtedy aż wióry lecą.
Zamieszczony artykuł jest w pełni autorski. Pochodzi z serwisu http://nasza-pociecha.pl/ - w przypadku przedruku proszę o umieszczenie informacji o źródle pochodzenia. |
|
|  |
| Słowa kluczowe: społeczeństwo, dzieci, podział władzy |
 |
|
|
 |
|
|