 |  |  |  |  | | | | |
|  | |
|  | |  |
 Yomas, ID wpisu: 9328 / 1026

Jako że rok akademicki w pełni, a ja osobiście jestem świeżo upieczonym studentem na wydziale prawa, z chęcią podzielę się swoimi pierwszymi spostrzeżeniami odnośnie studiowania tegoż ciekawego kierunku na Uniwersytecie Jagielońskim.
 Ogrom młodych, dążących do sukcesu i zarazem kreatywnych maturzystów, po nocach śni o tym, aby egzamin maturalny ukończyć z jak najbardziej zadowalającymi wynikami. Wielu młodych ludzi z całej Polski, często na tym etapie ma jeden cel: godnie zarabiać oraz ukończyć dobrą, renomowaną i prestiżową uczelnię wyższą, by systematycznie piąć się w realizowaniu swojej kariery. Pierwszym krokiem decydującym o osiągnięciu tego celu, jest uzyskanie dobrego wyniku z egzaminu maturalnego. Czy jednak droga ku chwale zaczyna się faktycznie wraz z dostaniem się na upragnioną uczelnię?
Rok 2009, był niewątpliwie okresem chwały i chluby powszechnie znanego uniwersytetu Jagielońskiego, który po raz kolejny w rankingu uczelni kształcących prawników, zajął szczytowe pierwsze miejsce. Mimo renomy jaką od lat cieszy się niniejszy uniwersytet, jak wskazały późniejsze analizy i wyniki - zdecydowanie więcej młodych osób postanowiło rozpocząć studia prawnicze w... Warszawie. Wiele wskazuje na to, że jest to ściśle związane z funkcją jaką pełni Warszawa, a także ze zwiększonymi możliwościami tamtejszego rynku pracy (także dla studentów). Jednak ja osobiście postanowiłem kontynuować swą dalszą edukację w Krakowie. Jak to w moim przypadku wygląda w praktyce?
Zacznijmy może najpierw od cyfr, które w tym wypadku wydają się być zawrotne. Ponad 500 studentów studiujących dziennie oraz ponad jeszcze raz tyle podejmujących studia niestacjonarne. Momentami wielki bałagan i szereg nieporozumień. Odnoszę wrażenie, że wbrew swojej woli, uczestniczę w wielkim wyścigu szczurów, który skupia w sobie najzdolniejszych i zarazem najambitniejszych.
Życie na uczelni nie wydaje się proste. Nie trudno odnieść wrażenie, że to właśnie ona, rzuca studentom wiecznie kłody pod nogi. Z drugiej strony może właśnie o to chodzi? Aby zahartować nas w ciężkich bojach tak, abyśmy faktycznie byli najlepszymi prawnikami w kraju? Wielu godzinne wyczekiwanie po odbiór upragnionej studenckiej legitymacji oraz indeksu przypominają mi (na szczęście tylko z filmów) wieczne kolejki charakterystyczne dla dawnych czasów PRL-u.
Zapisy na zajęcia przemieniają wcześniej wspomniany wyścig w dosłowną bitwę. Obowiązuje tu raptem jedna zasada "kto pierwszy, ten lepszy" i to nie ważne jakim kosztem. Cel jest jeden - wybrać odpowiedni dla siebie termin zajęć oraz najlepszego wykładowce (a może najbardziej pobłażliwego?). Możliwość brania udziału w ogromnej ilości przedmiotów wręcz przytłacza. Nie dysponując generalnie żadną wiedzą, ani doświadczenie trudno stwierdzić, czy dany przedmiot faktycznie sprosta moim wymaganiom, ale co ważniejsze, czy to ja sprostam danemu przedmiotowi? Istna loteria.
Kolejna dość znacząca sprawa tyczy się ograniczonej ilości miejsc na salach wykładowych. Pomimo, że te wyglądają naprawdę godnie, są czyste, schludne, zadbane i potężne, to mimo to, nie są w stanie pomieścić ok. 1000 studentów. Finał tego jest taki, że nie wszyscy młodzi ludzie chcący uczestniczyć w zajęciach, mogą to robić.
Mimo, że studia prawnicze są teoretycznie przyjemniejsze i przede wszystkim łatwiejsze od medycyny, to wierzcie mi - młodym ludziom potrafią przysadzić naprawdę potężnego kopniaka. Cóż, to jednak dopiero początek...
-----
Radca Prawny Kalisz - usługi prawnicze
Blog młodzieżowy - patrolowcy
|
|
|  | | Słowa kluczowe: studia prawnicze, studia prawnik, prawnik, uniwersytet, student, prawo, radca prawny |  | |
|  | |
|
| |
|