Zaloguj się lub zarejestruj konto, notatnik
StartDodaj artykułMoje artykułyMoje kontoSzukajPomocKontakt

Kategorie

Strona PDFStrona HTMLPobierzDodaj do notatnika

Zarządzanie własnym życiem



Franek Głowacki, ID wpisu: 17331 / 3789

Artykuł jest spojrzeniem autora na kwestie samorozwoju oraz organizacji siebie samego w czasie. Ma być swoistą zachętą do przeprowadzenia zmian we własnym życiu. Autorowi wydaje się nieco niespójny, chaotyczny i będzie wdzięczny za wszelkie spostrzeżenia.



Jak powszechnie wiadomo, doba ma 24 godziny. Nic odkrywczego, ani niezwykłego. Z tych 24 godzin musimy poświęcić około 7-8 godzin na sen. Oczywiście nie wszyscy potrzebują tak długiego snu. Niektórym ludziom wystarcza 4-6 godzin i potrafią funkcjonować z lepszym lub gorszym skutkiem, ale przeciętny człowiek sypia właśnie mniej więcej te 7-8 godzin. Po odliczeniu tego czasu zostaje 16-17 godzin. Niby sporo, ale mieszkając w całkiem dużym mieście niejednokrotnie czas dojazdu z domu do pracy, od tak zwanych drzwi do drzwi, wynosi około godzinę. W dwie strony to dwie godziny. Zostaje 14-15 godzin. Nie wolno natomiast zapominać o czasie przed i po pracy, który potrzebny jest na zebranie się, prysznic, zjedzenie posiłków, ułożenie się do spania. Kolejność bez znaczenia. Z własnego doświadczenia wiem, że często dwie godziny to za mało. Śmiało można odjąć kolejne trzy godziny. Do tego dochodzi jeszcze praca, czyli zdobycie środków na przetrwanie, na nie zawsze godny żywot, ale to zupełnie inna para kaloszy. Szczęśliwcy pracują po 8 godzin. Ci mniej szczęśliwi pracują 9 godzin, a nieszczęśnicy tacy jak managerzy wysokiego szczebla czy biznesmeni często po 11-12 godzin. Podsumowując to wszystko robi się trochę przykro, bo w najlepszym wypadku zostają 3-4 godziny. Czasami trzeba nawet pożyczyć z kolejnej doby, co jak to zwykle bywa trzeba zwrócić z nawiązką. Trzy do czterech godzin to nie jest powalająca ilość czasu.

Co zatem można zrobić? Rozwiązania są trzy. Można pożyczyć z kolejnej doby, ale automatycznie zostaje skrócony czas tej kolejnej, więc interes w tym żaden. Co z tego, że przedłużamy dzień skoro skracamy ten już i tak krótki dzień następny. Drugie rozwiązanie to sypiać mniej. Może się sprawdzić, ale może się równie dobrze odbić na zdrowiu, o czym przekonał się sam autor na własnej skórze. Ostatnim i wydaje się jedynym sensownym rozwiązaniem jest, potocznie mówiąc lepsza organizacja czasu, a będąc precyzyjnym lepsza organizacja siebie w czasie. Nie lubię się czepiać określeń, woląc się skupić na meritum sprawy, ale podobno nie można organizować czasu, bo czas po prostu sobie płynie. Niechaj i tak będzie. Zatem, to co należy poprawić to lepsze wykorzystanie czasu, który mamy. Doba mogła by być dłuższa, ale śmiem twierdzić, że w pewnym momencie i tak była by za krótka, bo człowiek jako ambitna istota już taki jest, że chce robić coraz więcej. Wszystkich rozumiem. Sam taki jestem. Tak naprawdę to nie możemy nic zrobić z tym żeby doba była coraz dłuższa. Możemy natomiast poświęcić trochę uwagi wykonywanym przez siebie czynnościom. Jako, że mamy ograniczony czas prawdopodobnie nie uda nam się zrobić wszystkiego na co mielibyśmy ochotę, ale możemy w pewien sposób wykorzystać czas jak najbardziej efektywnie. Każdy ma wolny wybór i może spędzić dany mu czas jak tylko zechce. Można iść na imprezę i porządnie się starmosić, ale w jaki sposób przybliża to założonych celów? Mam wrażenie, że nijak, a o syndromie dnia następnego nawet nie wspomnę.

Kontynuując poprzednią myśl pierwszą rzeczą powinno zadanie sobie pytania gdzie chcę być za 5 lat? Jak chcę żeby wyglądało moje życie? Wyznaczenie celu, który musi być jednoznaczny, szczegółowy i osiągalny w każdym wymiarze. Rzecz jasna nikomu nie zabraniam marzyć, ale ustalanie celu na zasadzie spaceru po Jowiszu jest nieco naiwne i niezwykle mało prawdopodobne. Istotne jest również, aby cel nas ekscytował czy jak kto woli podniecał. Chęć osiągnięcia rzeczy na której nam zależy musi motywować do działania. Po uzyskaniu odpowiedzi należy ustalić co będzie determinantem sukcesu, jakie niezbędne kroki muszą zostać podjęte w celu osiągnięcia sukcesu i w jakim czasie muszą zostać wykonane. Co muszę zrobić, aby osiągnąć to co sobie założyłem? Niech każdy krok będzie swoistym punktem kontrolnym, tak aby wiedzieć, że przybliżamy się do mety. Cokolwiek by to nie było niech ma wymiar czasowy, w przeciwnym wypadku nigdy nie dotrzemy tam gdzie chcemy. Niech uciekający czas będzie najlepszą motywacją, bo tak młody jak dziś nie będziesz już nigdy, wykorzystaj to z myślą o swoim jutrze Norman Cousins. Dobrze by było, aby każdy krok miał odzwierciedlenie w kalendarzu. Jeśli pojawia się chęć zmiany we własnym życiu, to nie ma z czym zwlekać. Wykorzystać zapał do utworzenia swego rodzaju nawyków np. codziennego porannego czytania literatury specjalistycznej. Później już nie trzeba motywacji, nie trzeba nawet o tym myśleć, bo przychodzi to automatycznie. Rzeczą naturalną staje się pływanie w sobotę o 7 rano. Cel długoterminowy powinien być rozpisany na kilka krótkoterminowych. Nie zaleca się planowania szczegółowo kilku lat wprzód, bo szanse powodzenia są nikłe. Najlepszym sposobem jest ramowy plan na poszczególne lata, z czego dosyć szczegółowo powinien być zaplanowany ten najbliższy rok. Najbardziej szczegółowo planuje się tygodnie i dni w najbliższej perspektywie. Cały trik polega na selekcji czynności jak najbardziej istotnych dla danego osobnika z punktu widzenia osiągnięcia zamierzonego sukcesu. Każdy człowiek, również i ja, traci czas na czynności zupełnie bezużyteczne jak np. surfowanie po necie czy siedzenie na fejsbuniu. Myślę, że odrobina marnotrawstwa jest wręcz wskazana i pomaga trochę się oderwać, pozwala pomyśleć o czymś innym. Nie mniej, jednak spędzanie całego dnia na [.]ach jest dla mnie strasznie dołujące. Mam poczucie źle spożytkowanego dnia. Niech takie drobne przyjemności jak czekolada, oglądanie telewizji czy surfowanie po Internecie będą swoistymi nagrodami za dobrze zaplanowany i zrealizowany dzień. Dyscyplina w osiąganiu własnych celów jest niezwykle ważna. Zawalenie jednego tematu pociąga za sobą kolejny, zupełnie jak w układaniu domino. Dzień ludzi, którzy osiągają sukcesy często jest upchany do granic możliwości. Wstają codziennie około 6 rano, nastawiają kawę i robią poranną toaletę, potem ścielą łóżko i w trakcie śniadania robią przegląd Internetu. Po czym przy kawie czytają na spokojnie książkę z interesujących dla nich dziedzin. Następnie siłownia, a potem praca, którą też ściśle planują. Późnym popołudniem lub wieczorem mają zajęcia dodatkowe, języki obce lub studia. Weekendy również spędzają na dalszym samorozwoju, ale także na odpoczynku, o którym nie wolno zapominać. Bez rozrywki, odpoczynku i nagród bardzo szybko można doprowadzić się do wypalenia i zwykłego zniechęcenia. Nie chodzi tylko o osiąganie celów zawodowych. Zasada działania jest taka sama dla wszystkich celów. Bardzo pomocny okaże się organizer lub inaczej zwany planner, aby można było szczegółowo rozplanować każdy dzień i ściśle trzymać się planu. Oczywiście, dobrze skontruowany plan powinien zawierać pewną elastyczność czasową. Nawet kiedy pozornie wydaje się, że wszystko jest doskonalne zaplanowane coś może pójść nie tak. Poza tym często nie wszystko jest zależne od nas samych, autorów planów. Z własnego doświadczenia wiem, że dobrze jest zostawić sobie pewne luki czasowe. Powiedzmy 20% zakładanego czasu.

Nowe nawyki, każdy plan powinien być wdrażany pojedynczo. Nie zalecam dokładania sobie nagle obowiązków, bo to nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. Z czasem kiedy pojawi się uczucie niedosytu, należy wymyślić sobie następny cel i skonstruować plan jego realizacji. Nigdy się nie zatrzymywać i nigdy się nie poddawać. Tak naprawdę to człowiek ma nieograniczone wręcz możliwości. Napisano o tym już masę książek i powiedziano jeszcze więcej. Ja jednak sam nie jestem teoretykiem. Jestem praktykiem. Cały czas się uczę jak zarządzać sobą samym w czasie w najefektywniejszy sposób. Jak planować i realizować swoje cele. Nie zawsze tak było. Kiedyś żyłem z dnia na dzień, niewiele robiąc i śpiąc do późna. Nie robiłem nic wzniosłego, ale kilka lat temu doszedłem do wniosku, że moje życie nie może być ciągłą bumelką. Zacząłem zmianę na lepsze i pomimo, że często jestem bardzo zmęczony to jeszcze nigdy nie byłem tak szczęśliwy i pogodny. Nie ogarnia mnie już poczucie frustracji i beznadziejności. Wziąłem życie we własne ręce i na razie to się opłaca. A co do samego snu pozwolę sobie jeszcze dodać, że wbrew temu co mówią niektórzy ludzie człowiek jest tak skonstruowany, że ma spać w nocy i funkcjonować w dzień. Nie ma nic lepszego niż wstać o świcie. To też sprawdziłem. Wracając do rozważań to można znaleźć wiele ciekawych publikacji dotyczących realizacji celów własnych oraz samoorganizacji, ale niestety każda będzie bezużyteczna jeśli nie pociągnie za sobą działania. Gorąco zachęcam każdą osobę, która myśli o zmianie własnego życia, aby nie bała się podjąć odpowiednich kroków, bo często przy odrobinie motywacji i pracy może być tylko lepiej.

 Opcje
Wyślij wiadomość do użytkownika.
Zgłoś naruszenie lub poleć innym ten wpis.
Zobacz wszystkie wpisy tego użytkownika.
Edytuj lub usuń ten wpis.
Podbij lub wyróżnij ten wpis.
Dodanie: 17/09/2011 20:24, edycja: 18/09/2011 11:21, odsłony: 86
Słowa kluczowe: praca i kształcenie, doradztwo personalne, zarządzanie własnym życiem, artykuły do przedruku